Agencja Bojar
Profile Artystów

Profile Artystów / Michał Polubiec

Michał Polubiec

Michał Polubiec

Młody, utalentowany i bardzo wszechstronny gitarzysta. Urodził się w Białobrzegach (nad Pilicą), zodiakalny baran. Absolwent Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie na kierunku Ekonomia. Od dzieciństwa mieszka na stałe w Grójcu. Tam mieszkają także jego rodzice oraz starszy o 3 lata brat - Artur.

Poza muzyką interesuje się piłką nożną, jeździ na nartach i trochę pływa.

Jeżeli chodzi o upodobania kulinarne to, jak twierdzi, nie ma jednej, ulubionej kuchni czy potrawy.

Od początku istnienia formacji, wspiera zespół Yaka Band, który powstał z inicjatywy perkusisty - Adama Krama. W skład zespołu wchodzą m.in. Agata Dąbrowska, Zbyszek Fil, Michał Szlempo, Paweł Bomert oraz Michał Polubiec i Adam Kram. Poszczególni członkowie zespołu Yaka Band współpracują z wieloma wybitnymi postaciami polskiej sceny muzycznej, takimi jak zespół Bajm, Wojciech Pilichowski, Marek Kościkiewicz, Zygmunt Kukla, Janusz Józefowicz, Janusz Stokłosa. Brali udział w koncertach i nagraniach m.in. z Krzysztofem Krawczykiem, Stanem Borysem, Grzegorzem Turnauem, Ewą Bem, Zbigniewem Wodeckim, Andrzejem "Piaskiem" Piasecznym, K.A.S.A., Edytą Górniak, Ryszardem Rynkowskim, Mezzo, Doniem, chórem TGD...

Wywiad z Michałem

BOJAR: Opowiedz krótko jak to się stało, że zacząłeś grać w zespole, w programie „Jaka to Melodia”?
M.P: Wziąłem udział w castingu, który był tutaj organizowany parę lat temu, dostałem się i odtąd jestem w składzie.

BOJAR: A skąd się dowiedziałeś o castingu i czy było wielu konkurentów, których musiałeś pokonać, aby się dostać?
M.P: O castingu dowiedziałem się od Adama, z którym znałem się wcześniej. Jeżeli chodzi o to, czy było wielu konkurentów to szczerze mówiąc nie wiem.

BOJAR: W zespole programu grasz już kilka lat i na pewno zżyłeś się z innymi muzykami. Jak byś określił atmosferę panującą w pracy pomiędzy Tobą a innymi muzykami?
M.P: Atmosfera między nami, mówiąc krótko, jest bardzo dobra. (uśmiecha się)

BOJAR: Czy jest ktoś z kim najbardziej się przyjaźnisz?
M.P: Najbardziej przyjaźnię się z Adamem – perkusistą, ale generalnie ze wszystkimi mam dobry kontakt.

BOJAR: A czy poza pracą w „Melodii” także się widujecie?
M.P: Tak, w szczególności z chłopakami. Zdarzają nam się czasem wspólne wyjścia. (uśmiecha się)

BOJAR: Jakie jest Twoje zajęcie poza JTM i czy jest ono związane z muzyką?
M.P: Generalnie zajmuje się graniem. Koncertuję z Robertem Janowskim, z zespołem Yaka Band, Agnieszką Szewczyk, a ostatnio zacząłem uczyć w szkole muzycznej Yamaha w Grójcu.

BOJAR: Bass?
M.P: Generalnie to gitara.

BOJAR: Tak więc teraz wszystko kręci się w Twoim życiu wokół muzyki. A czy zdarzyło Ci się wykonywać w przeszłości jakąś pracę, która nie miała z nią nic wspólnego?
M.P: Tak. Było wiele takich zajęć, ale ostatnio była to praca związana z moim kierunkiem studiów - ekonomią. Pracowałem w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, w Departamencie Analiz i Sprawozdawczości, Sekcji Monitoringu Rzeczowego.

BOJAR: A czym się tam dokładnie zajmowałeś?
M.P: Przygotowywałem sprawozdania i raporty odnośnie zagospodarowania funduszów strukturalnych z Unii Europejskiej.

BOJAR: I zrezygnowałeś z tej pracy za sprawą tego, że zacząłeś pracę w „JTM”?
M.P: W dużej mierze tak. Zarówno „Melodia” jak i koncerty z Robertem Janowskim zaczęły pochłaniać dużo czasu i trudno było pogodzić wszystkie zajęcia więc zrezygnowałem z pracy w ARiMR.

BOJAR: A może chciałbyś kiedyś tam wrócić?
M.P: Myślę, że raczej nie. (uśmiecha się)

BOJAR: Co możesz powiedzieć o swoich najbliższych planach na przyszłość?
M.P: Mogę powiedzieć jedynie, że na pewno będzie to coś związanego z muzyką. (uśmiech)

BOJAR: A powiedzmy za 20 lat? Myślałeś już nad tym czym się wtedy będziesz zajmować?
M.P: Za 20 lat trafię szóstkę w totka przy kumulacji powiedzmy 40 mln zł i będę sobie grał na gitarze w jednej ze swoich posiadłości oraz tworzył muzykę (śmiech).

BOJAR: Całkiem przyzwoite plany. A co jeśli chodzi o marzenia?
M.P: Właściwie to mam ich bardzo dużo, ale staram się w tym nie zatracić i żyć dniem dzisiejszym. Do tej pory tak mi się wszystko ułożyło, że jestem w pełni zadowolony z życia.

BOJAR: Na pierwszy rzut oka widać, że jesteś bardzo związany z tym co robisz. Może pamiętasz kiedy zacząłeś się interesować muzyką?
M.P: Miałem wtedy jakieś 15-16 lat. Mniej więcej w tym wieku zacząłem grać na gitarze i próbować rozwijać się w tym kierunku.

BOJAR: Czyli uczyłeś się w jakichś szkołach muzycznych?
M.P: Nie, jestem raczej samoukiem, jeździłem trochę na warsztaty gitarowe, na których uczyli znani gitarzyści. Były to np. warsztaty w Bolesławcu, które organizowane są co roku i trwają około 1-2 tygodni. Przyjeżdżają na nie różni wykładowcy i można się pouczyć grać. Wieczorami organizowany jest Jam session, gra się koncerty, każdy może wyjść, pograć. Bardzo fajna sprawa. Podobne warsztaty organizowane są w Puławach.

BOJAR: W życiu każdego muzyka, mniej lub więcej razy, przewijają się różnego rodzaju konkursy. Czy w przeszłości brałeś w takich udział, a może jakiś wygrałeś?
M.P: Jeszcze w ogólniaku, razem ze znajomymi, brałem udział w różnych konkursach muzycznych organizowanych w moim mieście. Zdarzyło nam się nawet parę razy wygrać, ale nie były to jakieś znaczące wygrane, bo nie były to też konkursy o ogólnopolskim zasięgu, a raczej regionalne.

BOJAR: Masz swój ulubiony gatunek muzyczny?
M.P: Dokładnie ulubionego gatunku nie, ale lubię muzykę utrzymaną raczej w klimacie rockowym.

BOJAR: A czy jest ktoś w świecie muzyki kogo szczególnie podziwiasz? Ktoś, kto jest Twoim „guru”, kogo uważasz autorytet i godny naśladowania wzór?
M.P: Jest wiele takich osób i trudno się skoncentrować na jednej konkretnej, ale mogę powiedzieć, że duży wpływ na to, że w ogóle zacząłem grać miał Mark Knopfler i Dire Staits oraz ich muzyka.

BOJAR: Wyzwaniem dla każdego muzyka jest występ z wielką i znaną osobistością. Czy Tobie zdarzyło się już grać z taką nazwijmy to „gwiazdą wielkiego formatu”?
M.P: Gram z Robertem Janowskim, o czym już wspomniałem. Grałem też z Łukaszem Zagrobelnym w zespole Offside.

BOJAR: A kiedy to było?
M.P: Zaczęliśmy grać razem chyba w 2004r, ale projekt ten zakończył się po około roku.

BOJAR: Znalazłeś się kiedyś w sytuacji, że zostałeś rozpoznany na ulicy? Ktoś cię poprosił o autograf?
M.P: Czasem mi się to zdarza, ale nie przepadam za takimi sytuacjami bo nie uważam się za gwiazdę.

BOJAR: Część osób ze świata muzyki osiągnęła sukces tylko i wyłącznie dzięki sobie i ciężkiej pracy natomiast część dzięki rodzinie, znajomym. Do której grupy zaliczyłbyś siebie?
M.P: To, co osiągnąłem zawdzięczam przychylnym mi ludziom. Chociaż nie ukrywam, że moja zasługa jest również znaczna.

BOJAR: Jest coś czego żałujesz w życiu?
M.P: Nie

BOJAR: A może przydarzyło Ci się kiedyś coś zwariowanego co utkwiło Ci w pamięci?
M.P: Coś zwariowanego… Nie przypominam sobie. Ja jestem bardzo spokojnym człowiekiem.

BOJAR: Załóżmy, że ktoś zrobił Ci prezent urodzinowy i możesz sobie wybrać: skok na bungee, skok ze spadochronem lub paralotnię. Co wybierasz?
M.P: Zdecydowanie spadochron.

BOJAR: Obecnie powstają coraz to nowsze telewizyjne show z udziałem muzyków, aktorów itp. Czy jakbyś miał propozycję wystąpienia w programie typu „Taniec z Gwiazdami” lub „Ford Boyard” to czy wziąłbyś udział?
M.P: Nie wiem, ale raczej nie. Nie lubię jak jest za dużo szumu wokół mnie.

BOJAR: Mieszkasz w Grójcu i na nagrania dojeżdżasz do Warszawy. Rozumiem, że autem. Jakbyś się określił jako kierowcę?
M.P: Jestem najlepszym kierowcą. (śmiech)

BOJAR: A masz jakąś ulubioną markę auta?
.P: Zdecydowanie Audi.

BOJAR: Sam także masz Audi?
M.P: Dokładnie tak. Audi A4. (uśmiech)

BOJAR: Grójec to Twoje rodzinne miasto. Możesz coś więcej odpowiedzieć o swojej rodzinie?
M.P: Moja rodzina, to oczywiście moi rodzice, a także brat Artur, który jest starszy ode mnie o 3 lata.

BOJAR: A planujesz w przyszłości mieć własną rodzinę, dzieci?
M.P: Tak. Pewnie będę kiedyś miał.

BOJAR: Mówi się często, że każdy, nawet najbardziej dorosły człowiek ma w sobie coś z dziecka. Czy zgadzasz się z tym odnośnie swojej osoby?
M.P: Z dziecka mam wszystko. Ciągle staram się dorosnąć, ale chyba mi nie wychodzi. (uśmiecha się)

BOJAR: A jako dziecko chciałeś zostać…?
M.P: Nie pamiętam, ale na pewno nie chciałem zostać ani policjantem ani strażakiem.

BOJAR: Gdybyś miał siebie opisać jednym zdaniem, jakby ono brzmiało?
M.P: Sam siebie nie rozumiem. (uśmiecha się)

BOJAR: Wady, zalety?
M.P: Same zalety oczywiście. (śmiech)?

BOJAR: I ostatnie pytanie: czy jest jakaś myśl przewodnia, motto, które towarzyszy Ci w życiu?
M.P: Myśleć pozytywnie.

BOJAR: Dziękujemy za rozmowę
M.P: Dzięki

Rozmowę przeprowadziły Kasia Kryśkiewicz i Aneta Krowisz.